20 ciekawych miejsc na 20 urodziny

by - 12:45

Lubię robić różne podsumowania i to takie nie oczywiste, a że nie robię ich przy okazji Nowego Roku, to urodziny są dobrym momentem. W moje dwudzieste urodziny jest czas na miejsca (kawiarnie, muzea, miasta), w których byłam i mam nadzieję, że jeszcze będę. W nich coś odkryłam, coś mnie zainspirowało, stworzyłam coś pięknego albo po prostu dobrze się bawiłam.


KRAKÓW
Klub B4
Chyba nie ma na świecie osoby, która nie lubi wychodzić ze swoimi przyjaciółmi, a na pewno ja do nich nie należę. Dlatego wykorzystuję każdą okazję, żeby gdzieś z nimi wyjść, pogadać, po prostu być. Byliśmy w Krakowie, więc postanowiliśmy przejść się na rynek. Kojarzycie pewnie te osoby, które stoją przed klubami i zapraszają, dając jakieś rabaty lub przedstawiając niezwykle korzystne oferty. Z nami było tak samo. Chłopak powiedział, co miał powiedzieć, obliczyliśmy, że nam się opłaca i tak spędziliśmy piękny wieczór w Klubie B4.
Wały
Piękne miejsce, o każdej porze dnia, nocy, w każdą porę roku i pogodę. Przeżyłam tam kilka poważnych rozmów, zrobiłam tam kilka pięknych zdjęć i spędziłam mnóstwo wspaniałych chwil.
Rynek Główny
Wspaniałe miejsce. Uwielbiam go, gdy tylko przechodzę, pędząc do celu, uwielbiam go, gdy przechadzam się po nim powili, podziwiając otoczenie, a najbardziej uwielbiam go wtedy, gdy jest scenerią dla moich zdjęć.
Kazimierz
Jestem na wycieczce szkolnej w liceum, jest 23:00, a my jesteśmy głodni, wychowawczyni wychodzi nam naprzeciw i ogłasza: „Idziemy na Kazimierz, jeść zapiekanki”. Jak powiedziała, tak też zrobiliśmy. Nic tak nie łączy klasy, jak ciepła zapiekanka o północy.
Dziórawy Kocioł
Kto mnie zna, ten wie, że kocham Harry’ego Pottera więc gdy tylko usłyszałam o tym miejscu, musiałam tam jechać! Od tego momentu uwielbiam je i za każdym razem, gdy jestem w Krakowie staram się wpaść na kremowe piwo.

WARSZAWA
Muzeum Neonów
Małe muzeum, ale zrobiłam tam mnóstwo pięknych zdjęć. Dowiedziałam się o nim przez przypadek, kiedy przed wyjazdem do Warszawy wpisałam #Warszawa, gdy zobaczyłam wyniki od razu wiedziałam, że muszę je odwiedzić. Lekko się zdziwiłam, gdy przywitały mnie neony, które jeszcze parę lat temu mijałam w swoim mieście, było to miłe spotkanie.


Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście
Cóż tu dużo pisać idealne miejsce, żeby pójść na spacer i kolację.
Bibliotek Uniwersytetu Warszawskiego
Nie łatwo było ją znaleźć, ale jak na drugi raz w Warszawie nie było najgorzej. Byłam tam tylko i wyłącznie dla mistrza Beksińskiego. Pomimo nazwy „Beksiński Nieznany” twórczość tam zaprezentowana okazała się całkiem znana jednak i tak wyszłam z tamtą z energią do pracy, która do tej pory mnie nie puszcza.


LUBLIN
Lody Bosko
Piękne niedzielne popołudnie w Lublinie razem z siostrą mamy ochotę na lody, więc gdzie idziemy? Oczywiście do Bosko! Stajemy do kolejki…. i po 25 minutach wychodzimy z najpyszniejszymi lodami na świecie. Naprawdę warto czekać. Pragnę zaznaczyć, że obok są inne kawiarnie z lodami, które mają kolejki dopiero gdy Bosko jest już zamknięte.
Plac Litewski
Gdy już miałyśmy te wspaniałe lody, musiałyśmy gdzieś usiąść. Tak właśnie padło na Plac Litewski. Usiadłyśmy i w niezwykle miłej atmosferze obserwowałyśmy fontannę. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła tam mnóstwa zdjęć.
Stare Miasto
Do tej pory żałuję, że nie było mnie na Nocy Kultury, ale na szczęście zostały po niej balony pozawieszane pomiędzy kamienicami. Coś wspaniałego! Bardzo spodobało mi się to, że przed jedną z knajp grał zespół, muzyka na żywo przenikała się z magią tego miejsca, tworząc cudowną atmosferę.


ŁÓDŹ
Muzeum Kinematografii
Od pewnego czasu zastanawiam się nad artystycznym kierunkiem studiów, więc jak już byłam w Łodzi, to musiałam trafić do tego muzeum. Przez cały wyjazd śmiałam się, że za dwa lata trafię do łódzkiej filmówki.

OFF Piotrkowska
Gdybym mieszkała w Łodzi, odwiedzałabym to miejsce chyba codziennie. Wspaniały klimat, ludzie, knajpy i sklepy a do tego najpyszniejsze naleśniki, jakie jadłam.

Teatr Muzyczny w Gliwicach
„Przecież musical to zupełnie nie mój klimat” - myślałam, jadąc na przedstawienie pt. „Rodzina Adamsów”, oczywiście musical. Scenografia zachwyciła mnie od razu, tak samo, jak fabuła i o dziwo piosenki. Byłam mile zaskoczona i wyszłam z teatru zachwycona.
Teatr Nowy w Zabrzu
Jest Międzynarodowy Dzień Teatru, więc nie mogę być gdzie indziej niż w teatrze. Na początku pierwsze odczytanie dramatu „Boże mój”, potem zwiedzanie teatru, które zmieniło się we wspaniałe przedstawienie z wieloma ciekawymi postaciami, a na koniec spektakl „O co biega?” po raz pierwszy siedziałam na schodach i uważam, że był to mój najlepszy wypad do teatru.
Ministerstwo Śledzia i Wódki
Na początku spotykaliśmy się tam, bo byliśmy biednymi licealistami, teraz spotykamy się tam, bo jesteśmy biednymi studentami. W czasach licealnych siedzieliśmy tam godzinami, powstało tam mnóstwo historii, zawarło się tam kilka nowych znajomości i odświeżyło stare. Teraz już tak często się tam nie pojawiam, ale gdy już tam idę to z największą przyjemnością.
Oficyna
Mieszkam w moim mieście już 20 lat, ale żeby poznać to niezwykle klimatyczne miejsce musiałam pójść na studia i wybrać się na Prywatkę u Beksińskich. Teraz gdy tylko mogę zabieram tam swoich znajomych i przy lampce wina gramy w Dixita.
Muzeum Śląskie
Byłam już na dwóch wystawach Beksińskiego, ale za każdym razem gdy widzę jego obraz w tym muzeum mam łzy w oczach, nie mam pojęcia dlaczego, tak po prostu. Lubię to miejsce za sposób, w jaki łączy nowoczesną architekturę z historią. Jedną z moich ulubionych stałych wystaw jest „Światło historii. Górny Śląsk na przestrzeni dziejów”, od momentu gdy Śląsk należał do Niemiec do czasów Solidarności. Okresowe wystawy też są niczego sobie, najbardziej lubię te fotograficzne.
Oksford Street
Gdy większość ludzi nie lubi tłumów, ja je wręcz uwielbiam. Jedno z najlepszych wspomnień z Londynu? Spacer po zatłoczonej Oksford Street, wokół mnie mnóstwo ludzi, nie ma jak wyprostować rąk, ale mi to nie przeszkadza idę z wielkim uśmiecham na twarzy i nie zwracam uwagi na to, że co chwilę ktoś mnie szturcha ramieniem.
Miętówka
Nie lubię robić oczywistych rzeczy, dlatego będąc w Żywcu po raz kolejny nie poszłam na piwo a na kawę i ciastko. A jak kawa i ciasto to tylko w Miętówce! Wspaniały wystrój, możliwość poczytania książki albo magazynu a do tego, jak wisienka na torcie obsługa, która jest niezwykle miła.

Jakie są Twoje ulubione miejsca? ;)

Chcesz więcej? To Ci się spodoba

0 komentarze